środa, 23 stycznia 2013

Epilog

Już do roku jestem z Zaynem małżeństwem. Układa nam się jak w bajce. Praktycznie się nie kłócimy. Nasze rodziny się dogaduję więc wszystko jest w najlepszym porządku. Nasz aniołek ma roczek. Emma niestety trafiła za kratki z powodu nachodzenia nas (czujecie tą ironię?)
Zayn to cudowny chłopak. Z dnia na dzień zaskakuje mnie jeszcze bardziej.

Harry i Niall są w związku a ich kariera rozkręciła się na maksa.
- Ej Emy chodź już niedługo jedziemy.
- Biegnę.
A no tak. Mój małżonek (jak to uroczo brzmi) zabiera mnie do Paryża. Odmeldowuję się.
Emy xoxo

Tak się zakończyła się historia zwyaczajnej nastolatki o nie zwyczajnym życiu.
Przeprasza że kończę tego bloga ale brak mi weny. Powstał blog http://we-are-young-one-direction.blogspot.com/ i w przyszłym tyg pewnie kolejny. Obiecuję że będą dłuższe.
Wasza Patrycja...

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział 22

Dzień ślubu...
To dziś. To dziś ja i Zayn będziemy małżeństwem. Już nikt nas nie rozdzieli. Czekałam na ten moment kiedy założę swoją suknię.
- Wszystko dobrze? Zakładaj.- uśmiechnęła się Daniell. Obydwie miały piękne czerwone suknie.
- Jasne.- uśmiechnęłam się.

- Wyglądasz cudnie.- powiedział ojciec kiedy prowadził mnie do ołtarza.
Wszystkie oczy zwrócone na mnie. Jedna para najwarżniejsza. Patrzył na mnie jak na coś idealnego i cudownego.
- Idziemy?- zapytał tata.
- Jasne.
Miałam wrażenie, że cały ten długi dywan to wieczność.

- Możecie się pocałować.- powiedział na koniec pastor. Te tak zrobiliśmy.

Po północy jak to w zwyczaju rzuciłam welonem który złapała Daniell, a Zayn rzucił krawatem, który złapał Liam.
- Kocham cię.- powiedziałam do Zayna.
- Też cię kocham.- pocałowałam go w samochodzie.
- Mam warażenie, że znamy się wieczność.

9 miesiąc ciąży...

Siedzieliśmy w kuchni NASZEGO domu. Ah... Jak to ładnie brzmi.
- Ej Zayn. Kopnęła.- tak tak to będzie dziewczynka.
- Mocno?
- Ał tak. Zayn to chyba czas.- skurczyłam się i miałam racje. Szybko dojechaliśmy na miejsce.

Zayn...

Czekałem na moje maleństwo.
- Pan Malik, tak?- zapytał jakiś lekarz.
- Tak.
- Gratulacje śliczna dziewczynka.
- Dziękuję a można wejść?
- Jasne.- w sali leżała uśmiechnięta Emy z małą.
- Jak się czujesz?- zapytałem.
- Dobrze. Patrz jaka śliczna.
Miała racja. Śliczna dziewczynka. Po gilgotałem ją po bródce i złapała mnie za palec.
- Ma oczy po tobie.- powiedziała z uśmiechem.
- Musi pan wyjść. Emy jest zmęczona.
- Pa Kochanie.- dałem jej buziaka i wyszedłem.

Trzy dni później...
- Cześć słońce.- dałem jej buziaka i zapiąłem małą.
- Hej.- była smutna.
Jechaliśmy w ciszy.
- Ooo mała Emy!- zapiszczał Harry.
- Śliczna po mamie.- przytuliłem Emy. Była jakaś smutna.
- Dzięki. Idę na pokoju.- powiedziała i poszła na schody.
- Zajmijcie się małą.- podałem Harremu Bellę i pobiegłem do pokoju.
Na balkonie siedziała płacząca Emy. Usiadłem koło niej.
- Wszytko okey?- zapytałem przytulając ją do siebie. Ona mocno wtuliła się we mnie i rozpłakała się na dobre.
- Emy co jest?
- Ja... ja mam białaczkę.- zaczęła wyć.
- Co?! Jak to?- zapytałem zmartwiony.
- Bo jak poszedłeś spytałam się pielęgniarkę czy to normalne że jest mi słabo. Zrobili mi badania i wyszło że jestem chora. Rozumiesz?! Cieszyłam si, że jest okey że mam rodzinę a jestem chora.
- Kochanie spokojnie. Będziesz miała leki więc okey.
- Ale rozumiesz, że są drogie?
- To co? Mamy pieniądze. Spokojnie.
Zaniosłem ją do łóżka i leżeliśmy w tuleni w siebie.
- Kocham was. Ciebie i Bellę.
- Ja was też.- pocałowała mnie namiętnie.

niedziela, 20 stycznia 2013

.

Nowe opowiadanie !- http://we-are-young-one-direction.blogspot.com/

Nicol to 17 latka z Polski. Ktoś z Londynu ją zaadoptował. Okazało się, że to menadżer...

Rozdział 21

- No za miesiąc macie ślub. Młoda pędzicie do Londynu. Zaproszenia, garnitur, suknia i do jutra chcę listę gości. Resztę załatwie ja.- pocałowała nas mama i praktycznie wypędziła z domu.
- Ale będę miał żonę.- pocałował mnie.
- No żebyś wiedział jak ja się cieszę. Ale gdzie ja teraz znajdę suknię?
- No przestań w drugim miesiącu nie będzie widać skarbie.
- No mam nadzieję.
Jechaliśmy autem, a ja zadzwoniłam do dziewczyny Liama.
- Hej co tam?- zapytała.- Jak maleństwo?
- Hej wszystko dobrze. A wizytę mam jutro.
- O to poproszę o zdjęcia na tt.
- Jasne, ale nie o to dzwonie..
- Pokłóciłaś się z Zaynem?
- Nie.- spojrzałam na chłopaka.
- To o co chodzi?
- No bo słuchaj przyjedź dziś o 19 do nas do Londynu i wszystko wam wyjaśnimy.
- Spoko. To narazie.
- Narazie.
Rozłączyłam rozmowę.
- Nie boisz się o karierę?- zapytał po chwili ciszy.
- Niby czemu mam się bać? Prawdziwych fanów nie obchodzi to czy będę miał żonę czy narzeczoną.
- Ale pierścionek piękny. Dziękuję za te wczorajsze oświadczyny.
- Dopiero się zdziwią.- zaśmiał się Zayn.
W miłej atmosferze dojechaliśmy. Po drodze wpadliśmy do sklepu. Nie boję się tego wszystkiego. Cieszę się z tego powodu. Moja marzenia o wesołej rodzince są realne. Rozumiecie o co mi chodzi?
Zadowalany Zayn z maleństwem. Ah...

Zayn...
Cieszę się, że nie odrzuciła zaręczyn.
W domu byliśmy 18.30 więc poszliśmy się przebrać a chłopacy zostali porozkładać rzeczy.

Emy...
W łazience jak zawsze poprawiłam włosy i mój delikatny makijaż. Założyłam to.
- Chodź.- uśmiechnęłam się do Zayna. Patrzyłam z uśmiechem w lustro. Zayn przytulił mnie od tyłu.
- Zobacz jak pięknie razem wyglądamy. A niedługo będziemy mieć dzidziusia.- złapał mnie za brzuch.
- Obiecujesz, że nie będziesz głupim tatusiem?
- Haha obiecuję. A teraz chodź.- zeszliśmy po schodach.
W salonie wszyscy siedzieli. Usiedliśmy w fotelu. Znaczy Zayn na fotelu a  ja na oparciu.
- Jak się czujesz?- zapytał Louis.
- Mam mdłości ale jest okey. Musimy wam coś powiedzieć.
- O mój Boże.. Co?- zapytał zdziwiony Liam.
- Pobieramy się.- powiedział Zayn a Louis wypluł marchewkę na co każdy wybuchł śmiechem.
- Kiedy?- pominęła go Daniell.
- Za miesiąc.- Louis powtórzył akcję.
- Odłóż to bo jeszcze mam kilak informacji a nie chcę być OPLUTA.- za akcentowałam końcówkę.
- No okey, okey.- zrobił posłusznie to o co prosiłam.
- No więc Daniell ma prośbę...
- Hej przepraszam z a spóźnienie.- powiedziała wchodząca do pokoju Eleanor.
- Hej nic się nie stało.- powiedział całujący ją Lou.
- Ominęłam coś?
- Plującego marchewką Louisa i to, że ty i Daniell będziecie moim świadkowymi.
- O mój Boże jak fajnie!- zawołały we dwie.
- A reszta zespołu będzie moimi świadkami.- wszyscy rzucili się na Zayna a ja poszłam do dziewczyn.
- No młoda brawo.- przytuliły mnie dziewczyny.
- No i jutro mam Nadzieję, że pomożecie wybrać mi sukienkę.
- No jasne. A który miesiąc będzie na ślubie?
- Drugi więc nie będzie ogromnego brzuszka.- powiedziałam z uśmiechem.

Posiedzieliśmy do późna, ale dziewczyny zostały już z nami na noc. Było miło bo zawsze byłam jedyną dziewczyną w tym domu. A jak jest Daniell lub Eleanor to można zrobić babski wieczór. Tak jak robimy to jutro. Z nimi od razu miałyśmy wspólny język.

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 20

Emy...

Obudziłam się w ramionach Zayna. Oczywiście ubrana.
- Sto lat Emy!- wrzasnęli chłopacy.
- O dziękuję.- uśmiechnęłam się. Zapomniałam, że dziś mam urodziny.
- To co dziś do klubu?
- Jasne.- powiedziałam.
- Mamy prywatny dla nas.- powiedział Zayn.

Na dole nic nie pozwolili mi robić. Jej mam już 19 lat!
Od Nialla dostałam bluzę  z napisem: I LOVE NIALL HAZZA LOU LIAM ZAYN.
Od Liama i jego dziewczyny dostałam koszulkę z podpisem Messiego, Harry dał mi pieska. Lou i jego druga połówka dała mi bon na zakupy. Mój misiek dał mi coś genialnego. Mały pakiecik karteczek np. na masaż pleców i śliczną sukienkę.
- Dziękuje ale nie trzeba było.

Dwie godziny później...

Zaczęłam się szykować na imprezę. Wyglądałam tak.
- Wow!- zagwizdali.

No cóż cała impreza była cudowna. Dziewczyny z drużyny i po prostu było bajecznie!


Rok później....

No i już rok jestem z Zaynem. Nie kłócimy się. No może czasem lekka wymiana zdań, ale zawsze szybko się godzimy.
Siedziałam w pokoju z testem ciążowym. Zrobiłam go bo od tygodnia boli mnie brzuch.
Cała w skowronkach zbiegłam na dół gdzie siedzieli wszyscy.
- Hej.- zawołali.
- Hej.- o mało nie podskoczyłam.
- Co ci?- zapytał Lou jedząc marchewkę.
- Będziecie wujkami!
- Co?!- zapytali jakbym po niemiecku powiedziała.
- Jestem w ciąży.- wszyscy podlecieli i pogratulowali mi.
- Tak się cieszę kochanie.- powiedział Zayn.
- Ja też.- uśmiechnęłam się i pobiegłam zadzwonić do rodziców. Cieszyli się.

Tydzień później...

Byliśmy u moich rodziców. Zayn oświadczył mi się u nich.
- To kiedy ślub?- zapytała zadowolona mama.
Spojrzeliśmy na siebie.
- Jak najszybciej.
- Pewnie tak w październiku.
- Ale to za miesiąc!- powiedział tata.
- To co? Ja dzwonie do pastora umówić was.- tak też zrobiła mama.

piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 19

- Ej idziecie do ki... A przepraszam.- przerwał nam Liam.
- Tak idziemy.- powiedział Zayn.
- My zostajemy.. Musimy odrobić straty.- powiedziałam do Mulata.
- To my idziemy.- powiedział Dad'y.

Zayn...
Całe szczęście, że między nami wszystko okey. Bardzo ją kocham.

- To co robimy?- zapytałem gdy leżeliśmy na jej łóżku i spletliśmy nasze dłonie.
- Może na spacer?
- Z chęcią.
- To biegnę się przebrać.
Jak powiedziała tak zrobiła. Po dziesięciu minutach weszła z powrotem. Miała delikatny makijaż i rozpuszczone włosy. Wyglądała cudnie.
- Wow!- powiedziałem.
- Ojeju chodź.


Szliśmy parkiem. Było ciemno i zaczął padać deszcz.
- Idziemy?
- Nie, tak jest romantycznie.
Popatrzyła mi w oczy. Dałem jej swoją bejsbolówkę i spojrzałem jej w oczy. Pocałowałem ją.

Emy...

Zawsze mi się marzył taki pocałunek.
Dostałam sms od Harrego.
- Nie wracają na noc.- powiedziałam do Zayna.
- To dobrze.- złapał mnie za rękę i poszliśmy do domu.

Od drzwi do pokoju zaczęliśmy się całować. Nawet nie wiecie jak on cały mokry na mnie działał.
Zrzuciłam jego bejsbolówkę, katanę i buty.
Po chwili byliśmy nadzy.
- Jesteś pewna?- zapytał patrząc mi w oczy.
- Tak.- wbiłam się w jego usta.

No i po 20 minutach, w słuchani w nasze spowalniające oddechy.
- Kocham cię.- powiedział mi di ucha aż przeszedł po mnie dreszcz.
- Jak wariatka..- połorzyłam głowę na jego umięśnionym torsie.

Zayn...
Miziałem ją delikatnie po plecach. Ona jest cudowna...

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 18

Nie miałam ochoty już na nic. Związałam włosy w kitkę, wzięłam I-Poda i tak.
- Idę biegać!- wrzasnęłam koło drzwi.
Po godzinie biegania włączyłam sobie piosenkę. Moją ulubioną I Wish. Gdy zaczął Zayn popłakałam się. Dostałam sms od Liama.

L: Wracasz już ;p
E: No, a co?
L: Kup po drodze szampana..
E: Nie wzięłam kasy
L: :| To ja zaraz będę w parku to mi pomożesz wybrać..
E: Ok.

Coś tu było nie tak.
- No hej.- powiedział Liam.
- Hej no to chodź.
- Jesteś jeszcze zła na Zayna?
- Mam na niego wyjebane. Skoro woli Emma od mnie i dla niego słowa nic nie znaczą to droga wolna. Wyprowadzam się.
- No ale niby czemu masz się wyprowadzać przez tego kretyna?
Przystałam na moment.
- Nie mam pojęcia...
- Chodź objął.- objął mnie ramieniem.
- Jest mu strasznie przykro.- powiedział Liam.
- Tak jasne. To mi jest przykro, że mu uwierzyłam.

Siedzieliśmy w domu, a Zayna nie było. Poszłam do swojego pokoju.
- Czego ty tu chcesz?- rzuciłam oschle do Zayna.
- Wyjaśnić.
- Co? Że przespałeś się ze mną bo ma niezły tyłek? Spoko wpisz na tt. I się pochwal.
- Nie możesz pojąć że kocham tylko ciebie?
- To po co się z nią lizałeś?
- To ona mnie pocałowała. Wyszedłem się prze wietrzyć. Ona myśli, że do niej wrócę. Ale to nie prawda. Kocham cię jak wariat..- Nie wytrzymałam. Wpiłam się  w jego usta..
- Kocham cię..- całowała go dalej...

_______________________________
polecajcie dalej :)