środa, 23 stycznia 2013

Epilog

Już do roku jestem z Zaynem małżeństwem. Układa nam się jak w bajce. Praktycznie się nie kłócimy. Nasze rodziny się dogaduję więc wszystko jest w najlepszym porządku. Nasz aniołek ma roczek. Emma niestety trafiła za kratki z powodu nachodzenia nas (czujecie tą ironię?)
Zayn to cudowny chłopak. Z dnia na dzień zaskakuje mnie jeszcze bardziej.

Harry i Niall są w związku a ich kariera rozkręciła się na maksa.
- Ej Emy chodź już niedługo jedziemy.
- Biegnę.
A no tak. Mój małżonek (jak to uroczo brzmi) zabiera mnie do Paryża. Odmeldowuję się.
Emy xoxo

Tak się zakończyła się historia zwyaczajnej nastolatki o nie zwyczajnym życiu.
Przeprasza że kończę tego bloga ale brak mi weny. Powstał blog http://we-are-young-one-direction.blogspot.com/ i w przyszłym tyg pewnie kolejny. Obiecuję że będą dłuższe.
Wasza Patrycja...

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział 22

Dzień ślubu...
To dziś. To dziś ja i Zayn będziemy małżeństwem. Już nikt nas nie rozdzieli. Czekałam na ten moment kiedy założę swoją suknię.
- Wszystko dobrze? Zakładaj.- uśmiechnęła się Daniell. Obydwie miały piękne czerwone suknie.
- Jasne.- uśmiechnęłam się.

- Wyglądasz cudnie.- powiedział ojciec kiedy prowadził mnie do ołtarza.
Wszystkie oczy zwrócone na mnie. Jedna para najwarżniejsza. Patrzył na mnie jak na coś idealnego i cudownego.
- Idziemy?- zapytał tata.
- Jasne.
Miałam wrażenie, że cały ten długi dywan to wieczność.

- Możecie się pocałować.- powiedział na koniec pastor. Te tak zrobiliśmy.

Po północy jak to w zwyczaju rzuciłam welonem który złapała Daniell, a Zayn rzucił krawatem, który złapał Liam.
- Kocham cię.- powiedziałam do Zayna.
- Też cię kocham.- pocałowałam go w samochodzie.
- Mam warażenie, że znamy się wieczność.

9 miesiąc ciąży...

Siedzieliśmy w kuchni NASZEGO domu. Ah... Jak to ładnie brzmi.
- Ej Zayn. Kopnęła.- tak tak to będzie dziewczynka.
- Mocno?
- Ał tak. Zayn to chyba czas.- skurczyłam się i miałam racje. Szybko dojechaliśmy na miejsce.

Zayn...

Czekałem na moje maleństwo.
- Pan Malik, tak?- zapytał jakiś lekarz.
- Tak.
- Gratulacje śliczna dziewczynka.
- Dziękuję a można wejść?
- Jasne.- w sali leżała uśmiechnięta Emy z małą.
- Jak się czujesz?- zapytałem.
- Dobrze. Patrz jaka śliczna.
Miała racja. Śliczna dziewczynka. Po gilgotałem ją po bródce i złapała mnie za palec.
- Ma oczy po tobie.- powiedziała z uśmiechem.
- Musi pan wyjść. Emy jest zmęczona.
- Pa Kochanie.- dałem jej buziaka i wyszedłem.

Trzy dni później...
- Cześć słońce.- dałem jej buziaka i zapiąłem małą.
- Hej.- była smutna.
Jechaliśmy w ciszy.
- Ooo mała Emy!- zapiszczał Harry.
- Śliczna po mamie.- przytuliłem Emy. Była jakaś smutna.
- Dzięki. Idę na pokoju.- powiedziała i poszła na schody.
- Zajmijcie się małą.- podałem Harremu Bellę i pobiegłem do pokoju.
Na balkonie siedziała płacząca Emy. Usiadłem koło niej.
- Wszytko okey?- zapytałem przytulając ją do siebie. Ona mocno wtuliła się we mnie i rozpłakała się na dobre.
- Emy co jest?
- Ja... ja mam białaczkę.- zaczęła wyć.
- Co?! Jak to?- zapytałem zmartwiony.
- Bo jak poszedłeś spytałam się pielęgniarkę czy to normalne że jest mi słabo. Zrobili mi badania i wyszło że jestem chora. Rozumiesz?! Cieszyłam si, że jest okey że mam rodzinę a jestem chora.
- Kochanie spokojnie. Będziesz miała leki więc okey.
- Ale rozumiesz, że są drogie?
- To co? Mamy pieniądze. Spokojnie.
Zaniosłem ją do łóżka i leżeliśmy w tuleni w siebie.
- Kocham was. Ciebie i Bellę.
- Ja was też.- pocałowała mnie namiętnie.

niedziela, 20 stycznia 2013

.

Nowe opowiadanie !- http://we-are-young-one-direction.blogspot.com/

Nicol to 17 latka z Polski. Ktoś z Londynu ją zaadoptował. Okazało się, że to menadżer...

Rozdział 21

- No za miesiąc macie ślub. Młoda pędzicie do Londynu. Zaproszenia, garnitur, suknia i do jutra chcę listę gości. Resztę załatwie ja.- pocałowała nas mama i praktycznie wypędziła z domu.
- Ale będę miał żonę.- pocałował mnie.
- No żebyś wiedział jak ja się cieszę. Ale gdzie ja teraz znajdę suknię?
- No przestań w drugim miesiącu nie będzie widać skarbie.
- No mam nadzieję.
Jechaliśmy autem, a ja zadzwoniłam do dziewczyny Liama.
- Hej co tam?- zapytała.- Jak maleństwo?
- Hej wszystko dobrze. A wizytę mam jutro.
- O to poproszę o zdjęcia na tt.
- Jasne, ale nie o to dzwonie..
- Pokłóciłaś się z Zaynem?
- Nie.- spojrzałam na chłopaka.
- To o co chodzi?
- No bo słuchaj przyjedź dziś o 19 do nas do Londynu i wszystko wam wyjaśnimy.
- Spoko. To narazie.
- Narazie.
Rozłączyłam rozmowę.
- Nie boisz się o karierę?- zapytał po chwili ciszy.
- Niby czemu mam się bać? Prawdziwych fanów nie obchodzi to czy będę miał żonę czy narzeczoną.
- Ale pierścionek piękny. Dziękuję za te wczorajsze oświadczyny.
- Dopiero się zdziwią.- zaśmiał się Zayn.
W miłej atmosferze dojechaliśmy. Po drodze wpadliśmy do sklepu. Nie boję się tego wszystkiego. Cieszę się z tego powodu. Moja marzenia o wesołej rodzince są realne. Rozumiecie o co mi chodzi?
Zadowalany Zayn z maleństwem. Ah...

Zayn...
Cieszę się, że nie odrzuciła zaręczyn.
W domu byliśmy 18.30 więc poszliśmy się przebrać a chłopacy zostali porozkładać rzeczy.

Emy...
W łazience jak zawsze poprawiłam włosy i mój delikatny makijaż. Założyłam to.
- Chodź.- uśmiechnęłam się do Zayna. Patrzyłam z uśmiechem w lustro. Zayn przytulił mnie od tyłu.
- Zobacz jak pięknie razem wyglądamy. A niedługo będziemy mieć dzidziusia.- złapał mnie za brzuch.
- Obiecujesz, że nie będziesz głupim tatusiem?
- Haha obiecuję. A teraz chodź.- zeszliśmy po schodach.
W salonie wszyscy siedzieli. Usiedliśmy w fotelu. Znaczy Zayn na fotelu a  ja na oparciu.
- Jak się czujesz?- zapytał Louis.
- Mam mdłości ale jest okey. Musimy wam coś powiedzieć.
- O mój Boże.. Co?- zapytał zdziwiony Liam.
- Pobieramy się.- powiedział Zayn a Louis wypluł marchewkę na co każdy wybuchł śmiechem.
- Kiedy?- pominęła go Daniell.
- Za miesiąc.- Louis powtórzył akcję.
- Odłóż to bo jeszcze mam kilak informacji a nie chcę być OPLUTA.- za akcentowałam końcówkę.
- No okey, okey.- zrobił posłusznie to o co prosiłam.
- No więc Daniell ma prośbę...
- Hej przepraszam z a spóźnienie.- powiedziała wchodząca do pokoju Eleanor.
- Hej nic się nie stało.- powiedział całujący ją Lou.
- Ominęłam coś?
- Plującego marchewką Louisa i to, że ty i Daniell będziecie moim świadkowymi.
- O mój Boże jak fajnie!- zawołały we dwie.
- A reszta zespołu będzie moimi świadkami.- wszyscy rzucili się na Zayna a ja poszłam do dziewczyn.
- No młoda brawo.- przytuliły mnie dziewczyny.
- No i jutro mam Nadzieję, że pomożecie wybrać mi sukienkę.
- No jasne. A który miesiąc będzie na ślubie?
- Drugi więc nie będzie ogromnego brzuszka.- powiedziałam z uśmiechem.

Posiedzieliśmy do późna, ale dziewczyny zostały już z nami na noc. Było miło bo zawsze byłam jedyną dziewczyną w tym domu. A jak jest Daniell lub Eleanor to można zrobić babski wieczór. Tak jak robimy to jutro. Z nimi od razu miałyśmy wspólny język.

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 20

Emy...

Obudziłam się w ramionach Zayna. Oczywiście ubrana.
- Sto lat Emy!- wrzasnęli chłopacy.
- O dziękuję.- uśmiechnęłam się. Zapomniałam, że dziś mam urodziny.
- To co dziś do klubu?
- Jasne.- powiedziałam.
- Mamy prywatny dla nas.- powiedział Zayn.

Na dole nic nie pozwolili mi robić. Jej mam już 19 lat!
Od Nialla dostałam bluzę  z napisem: I LOVE NIALL HAZZA LOU LIAM ZAYN.
Od Liama i jego dziewczyny dostałam koszulkę z podpisem Messiego, Harry dał mi pieska. Lou i jego druga połówka dała mi bon na zakupy. Mój misiek dał mi coś genialnego. Mały pakiecik karteczek np. na masaż pleców i śliczną sukienkę.
- Dziękuje ale nie trzeba było.

Dwie godziny później...

Zaczęłam się szykować na imprezę. Wyglądałam tak.
- Wow!- zagwizdali.

No cóż cała impreza była cudowna. Dziewczyny z drużyny i po prostu było bajecznie!


Rok później....

No i już rok jestem z Zaynem. Nie kłócimy się. No może czasem lekka wymiana zdań, ale zawsze szybko się godzimy.
Siedziałam w pokoju z testem ciążowym. Zrobiłam go bo od tygodnia boli mnie brzuch.
Cała w skowronkach zbiegłam na dół gdzie siedzieli wszyscy.
- Hej.- zawołali.
- Hej.- o mało nie podskoczyłam.
- Co ci?- zapytał Lou jedząc marchewkę.
- Będziecie wujkami!
- Co?!- zapytali jakbym po niemiecku powiedziała.
- Jestem w ciąży.- wszyscy podlecieli i pogratulowali mi.
- Tak się cieszę kochanie.- powiedział Zayn.
- Ja też.- uśmiechnęłam się i pobiegłam zadzwonić do rodziców. Cieszyli się.

Tydzień później...

Byliśmy u moich rodziców. Zayn oświadczył mi się u nich.
- To kiedy ślub?- zapytała zadowolona mama.
Spojrzeliśmy na siebie.
- Jak najszybciej.
- Pewnie tak w październiku.
- Ale to za miesiąc!- powiedział tata.
- To co? Ja dzwonie do pastora umówić was.- tak też zrobiła mama.

piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 19

- Ej idziecie do ki... A przepraszam.- przerwał nam Liam.
- Tak idziemy.- powiedział Zayn.
- My zostajemy.. Musimy odrobić straty.- powiedziałam do Mulata.
- To my idziemy.- powiedział Dad'y.

Zayn...
Całe szczęście, że między nami wszystko okey. Bardzo ją kocham.

- To co robimy?- zapytałem gdy leżeliśmy na jej łóżku i spletliśmy nasze dłonie.
- Może na spacer?
- Z chęcią.
- To biegnę się przebrać.
Jak powiedziała tak zrobiła. Po dziesięciu minutach weszła z powrotem. Miała delikatny makijaż i rozpuszczone włosy. Wyglądała cudnie.
- Wow!- powiedziałem.
- Ojeju chodź.


Szliśmy parkiem. Było ciemno i zaczął padać deszcz.
- Idziemy?
- Nie, tak jest romantycznie.
Popatrzyła mi w oczy. Dałem jej swoją bejsbolówkę i spojrzałem jej w oczy. Pocałowałem ją.

Emy...

Zawsze mi się marzył taki pocałunek.
Dostałam sms od Harrego.
- Nie wracają na noc.- powiedziałam do Zayna.
- To dobrze.- złapał mnie za rękę i poszliśmy do domu.

Od drzwi do pokoju zaczęliśmy się całować. Nawet nie wiecie jak on cały mokry na mnie działał.
Zrzuciłam jego bejsbolówkę, katanę i buty.
Po chwili byliśmy nadzy.
- Jesteś pewna?- zapytał patrząc mi w oczy.
- Tak.- wbiłam się w jego usta.

No i po 20 minutach, w słuchani w nasze spowalniające oddechy.
- Kocham cię.- powiedział mi di ucha aż przeszedł po mnie dreszcz.
- Jak wariatka..- połorzyłam głowę na jego umięśnionym torsie.

Zayn...
Miziałem ją delikatnie po plecach. Ona jest cudowna...

czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 18

Nie miałam ochoty już na nic. Związałam włosy w kitkę, wzięłam I-Poda i tak.
- Idę biegać!- wrzasnęłam koło drzwi.
Po godzinie biegania włączyłam sobie piosenkę. Moją ulubioną I Wish. Gdy zaczął Zayn popłakałam się. Dostałam sms od Liama.

L: Wracasz już ;p
E: No, a co?
L: Kup po drodze szampana..
E: Nie wzięłam kasy
L: :| To ja zaraz będę w parku to mi pomożesz wybrać..
E: Ok.

Coś tu było nie tak.
- No hej.- powiedział Liam.
- Hej no to chodź.
- Jesteś jeszcze zła na Zayna?
- Mam na niego wyjebane. Skoro woli Emma od mnie i dla niego słowa nic nie znaczą to droga wolna. Wyprowadzam się.
- No ale niby czemu masz się wyprowadzać przez tego kretyna?
Przystałam na moment.
- Nie mam pojęcia...
- Chodź objął.- objął mnie ramieniem.
- Jest mu strasznie przykro.- powiedział Liam.
- Tak jasne. To mi jest przykro, że mu uwierzyłam.

Siedzieliśmy w domu, a Zayna nie było. Poszłam do swojego pokoju.
- Czego ty tu chcesz?- rzuciłam oschle do Zayna.
- Wyjaśnić.
- Co? Że przespałeś się ze mną bo ma niezły tyłek? Spoko wpisz na tt. I się pochwal.
- Nie możesz pojąć że kocham tylko ciebie?
- To po co się z nią lizałeś?
- To ona mnie pocałowała. Wyszedłem się prze wietrzyć. Ona myśli, że do niej wrócę. Ale to nie prawda. Kocham cię jak wariat..- Nie wytrzymałam. Wpiłam się  w jego usta..
- Kocham cię..- całowała go dalej...

_______________________________
polecajcie dalej :)

środa, 16 stycznia 2013

Rozdział 17

- No gdzie ty idziesz?- zapytałam Zayna.
- No odpowiesz mi?- zbiegłam za nim na dół.
Ustaliśmy koło drzwi.
- Okłamałeś mnie. Masz racje. Po co obietnice skoro teraz mnie zostawiasz! Obiecałeś, że mnie nie zostawisz! Idź już sobie jestem ci przeiceż nie potrzbena.- wyszedł, a ja usiadłam na kanapie i płakałam. Przytulił mnie Harry.
- Co się stało?
- Chodź.- zaprowadziłam go na górę i w pokoju wszystko mu wyjaśniłam.
Nie krzyczał tylko mocno mnie przytulił.
- Będzie dobrze.- powiedział na dole Niall.
- Nic nie będzie dobrze. Obiecał. Idę się przejść.- powiedziałam i poszłam do parku.
W parki usłyszałam znajome śmiechy. Podeszłam bliżej i co zauważyłam? Cąłujacą się Emme z Zaynem. Nawet mnie nie zauważył z ja z płaczem wróciłam do domu.
- Nie nawidzę go!- wtuliłąm się w Liama. Rzeczywiście był takim Tatą zespołu.
- Co jest młoda?- zapytał spokojnie.
- Zayn mówił mi, że jestem dla niego najważniejsza. Że nigdy mnie nie zostawi. Że zawsze będziemy razem. A całował się z Emmą!- wrzasnęłam.- Nie nawidzę go!

Liam pocieszał mnie jeszcze, ale ja poszłam później do pokoju. Siedziałam może z trzy godziny wypłakując się i wszedł do pokoju Zayn.
- Przepraszam kochanie, że wyszełem bez słowa..
- Wyjdź.- nie dałam mu dokończyć.
- Co?
- Wyjdź! Ogłuchłeś? Nie chce cię znać!
- O co ci chodzi?
- O gówno. Wyjdź z tąd nie rozumiesz?! Idź do Emmy może ona ci wyjaśni o co chodzi.
Wyszedł, a ja ryczałam. Serce mnie bolało jak głupie. Dobrze, że wzięłam leki.

Zayn...
- O co chodzi Emy?- zapytałem Liama.
- No nie wiem, ale pewnie o to że nadal się spotykasz z Emmą.
- Co?
- Widziała cię jak się z nią całujesz. Nie spodziewała bym się tego po tobie.
- Ale to nie tak. To ona mnie pocałowała. Poszedłem się przewietrzyć i była Emma, nawet nie wiesz co ona jej zorobiła.
- Co?
- Chodź do pokoju.
Wszystko mu opowiedziałem a on był zdziwiony.
- Myślisz, że po czymś takim bym z nią gadał?
- Przepraszam Zayn.
- Spoko, ale teraz najgorsza jest w tym wszystkim Emy. Ona nie daje mi się wytłumaczyć.
- Dziwisz się jej?
- No nie, ale wiesz...

________________________
za błędy sory

Rozdział 16

Wbiegłam do domu i zamknęłam z hukiem drzwi. Oparłam się o ścianę i zsunęłam się po niej. Co to za cholerne życie?! Ta Emma to podlał suka! Wzięłam pamiętnik. Zapisałam to.

"Przyjechałam do brata na wakacje. Poznałam miłość swojego życia- Zayna. Przeżyłam z nim
cudowne chwile. Za 9 miesięcy powinnam być matką, i co teraz? Suka Emma mi to zabrała! W
jednej chwili moje szczęście!
Zayn tak się cieszył. Wyobrażałam sobie Zayna na kanapie z maleńkim dzieckiem na kolanach
którym zajmował się czułością. Pijemy kakao i wspominamy stare lata. Ja zadowolona, że mam
męża, dziecko i wspaniałą rodzinę. I co teraz?
Nic. Przez to, że Emma mnie kopnęła w brzuch i rozmyła to wszystko.
Miała w ręku zdjęcie z usgie. Już nic mi się nie chcę..."
 
W pamiętnik wsunęłam zdjęcie i schowałam zeszyt pod łóżko. Tam gdzie zawsze. Na mojej szafce leżała paczka papierosów Zayna. Wzięłam to i zapalniczkę. Wyszłam na balkon. Usiadłam oparta na o ścianę.
- Nie powinnaś palić.- powiedział Zayn siadając obok mnie.
- Wszytko okey?- zapytał odgarniając moje włosy z twarzy.
- Nic nie jest okey...
- Przecież nie zostawię cię samej i nie musisz bać się o naszą karierę z powodu dziecka...
- Którego nie będzie!- wyrzuciłam z siebie. Rozryczałam się na dobre.
 
 
Zayn...
- Ale jak to?- zapytałem tuląc do siebie Emy.
- Normalnie..
- Emy chyba nie zrobiłaś nic specjalnie.
- Nie jestem głupia. Już myślałam jak będziemy razem z naszym dzieckiem. Ale to wina Emmy.
- Jak to?
- W tedy kiedy się minęłyśmy powiedziała, że moje życie będzie piekłem. Nie wiedziałam o co jej chodzi. Dziś byłam na usg. Jak byłam w parku zaczęła na mnie się wydzierać żebym się od ciebie odwaliła i kopnęła mnie w brzuch.  Jakaś starsza pani wzięła mnie do lekarza. A on mi powiedział...
- Nie kończ już.- mocno ją przytuliłem. Ogarnęła mnie wściekłość. Jaka Suka z Emmy..

wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 15

Boże Harry mnie zamorduje. Cała moja kariera piłkarska wzieła w łeb.
- Emy będzie wszystko okey.- powiedział Zayn.
- Nic nie będzie dobrze. Wpadliśym. Czy tobie nie zniszcze kariery?
- Nie zniczysz. Zrozum kocham cię. Gdyby tak nie było zostawił bym cię.
- Kocham cię.
- Wszystko się ułoży.
- Nie mówmy reszcie.- powiedziałam a on przytaknął mi.

Siedzieliśmy w moim pokoju i zasnęslimśmy.

Tydzień później...
Siedzielśmy w kuchni.
- Idę na spacer.- oznajmiłam i chciała wyjść.
- Chcesz iść sama?
- Dziękuje, ze rozumiesz. Za godzinę będę.- dałam mu buziaka w policzek i wyszłam. Poszłam do ginekologa na badania. Okazało się, że z dzieckiem wszysko okey. Dostałam zdjecie usg i wyszłam z gabinetu.
Usiadłam na ławce i rożmyślałam co będzie gdy urodzę. Wyobrażałam sobie Zayna z dzieckiem na kolanach. Siebie przytulających rodzinkę.
Wstałam i chciałam iść do domu gdy za nadgarstek złapała mnie Emma.
- Czego chcesz?- rzuciłam oschle i tego pożałowałam bo lekarz kazał mi się nie denerwować.
- Odpierdol się od Zayna wywłoko. Rozumiesz?!- mocno kopnęła mnie w brzuch. Skuliłam się i płakałam.
- Powiedz co kolwiek Zaynowi a twoją buźka będzię podobnie potraktowana.- rzuciła i poszła.
- Wszystko dobrze?- zapytała jakaś pani.- Chodź idziemy do szpitala.
- Dobrze strasznie boli mnie brzuch.

Zayn...
Nie było Emy. Denerwowałem się, ale nie długo miała być. Nerwowo chodziłem po pokoju.

Emma...
Jak ja nie cierpię tej szmaty! Niech spierdala od Malika.

Emy...
Podzięowałam tej pani i wybiegłam z płaczem od lekarza. Moje życie się zawaliło. Po raz kolejny. Miałam tego dość...

_________________________
sorki za błędy

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 14

Boże jak ja go kocham! Rano obudziłam się, a Zayn już nie spał. Bawił się moimi włosami.
- Cześć kochanie.- powiedziałam ochrypiała.
- Cześć słońce.- uśmiechnęłam się do niego.
- Jak ci się spało?
- Nie ważne jak  ważne, że z tobą. A tera wybacz idę się umyć.- wstałam w jego długiej koszulce i poszłam pod prysznic.
- Mogę z tobą?- zapytał za nim przekroczyłam próg.
- No nie wyobrażam tego sobie.- posłałam mu mój chytry uśmiech i poszłam się ogarnąć.

Godzina później...
Kiedy ja i Zayn poszliśmy na dół całe towarzystwo było najebane w trzy dupy.
- Hej. Widzę, że humor dopisuje.- uśmiechnął się Liam. On nie pił bp nie może z powodu nerki.
- Tak.- spojrzałam rozpromieniona na Zayna.
- Słuchajcie chłopaki jest mała sprawa.- zaczął Mulat. Wiem co chciał powiedzieć, ale ja wyszłam do łazienki bo coś mnie zemdliło.

Po 20 minutach wyszłam i nie wiem czemu było mi nadal nie dobrze. Co ja wczoraj robiłam?
Cholera! Nie, nie to się nie wydarzyło... Nawet nie wiem czy ja i Zayn się zabezpieczyliśmy...
- Możesz zostać kochanie.- mój chłopak wziął mnie na ręce i zakręcił. Aż miałam Ochotę rzygnąć, ale nic mu nie mówiłam.

Zayn...
- Cieszę się.- coś czuje, że wymusiła uśmiech.
- Wszystko okey?
- Tak, tak ja pójdę na małe zakupy ale dam rade sama.- powiedziała i poszła po portfel. Wyszła z domu.

Emy...
Musiałam iść do apteki po test ciążowy. Gdy go kupowałam ręce trzęsły mi się jak nie wiem.
- Dzień dobry co podać?- zapytała miłym głosem aptekarka.
- Dzień dobry... Dwa testy ciążowe.- musiałam mieć pewność w razie czego.
Kupiłam je i szybko wskoczyłam do spożywczego kupić coś żeby się nie skapnęli.
- Macie ja będę u siebie.- pobiegłam do łazienki. Zrobiłam test i ....

Zayn...
Coś się dzieje złego. Może to przez to, że nie chciała wczoraj. Poszedłem do niej. Zapukałem do drzwi i wszedłem. Zobaczyłem jak siedziała na parapecie płacząc. Kurwa. Co zrobiłem?
- Emy.. czy to moja wina?- spojrzałam na mnie zapłakana. Wstała i przytuliła mnie mocno.
- Nie to nie przez ciebie mam zły humor. Ale nie mogę ci powiedzieć...
- No proszę kochanie wiesz, że cię kocham i nie zostawię cię samej. Teraz mi opowiedz.

Emy...
Minęły 12 godzin więc jestem pewna.
Usiadłam na łóżko i zaczęłam ryczeć. Ukucnął przy mnie. Złapał za dłonie.
- Z nienawidzisz mnie...
- Co się stało powiedz. Wiesz, że cię nie zostawię no..- wstałam i podeszłam do ściany. Zsunęłam się po niej.
- Jestem w ciąży!- wykrzyczałam i schowałam twarz w dłoniach.
- Naprawdę? Cieszę się. Zawsze chciałem mieć dzieciaka.- podszedł do mnie.
- Serio?- zapytałam z nie dowierzaniem.
- Tak.- uśmiechnął się do mnie.
- Ale nie mówmy nikomu na razie. Dobrze?- pokiwał głową.

Zayn...
Usiedliśmy na łóżku przytuleni. Trochę bałem się jak zareaguje Hazza, ale cieszyłem się, że będę ojcem. Bolało mnie serce gdy płakała.

_____________________________________________________
http://my-dream-one--direction.blogspot.com/

Rozdział 13

- Ale po co?
- Zaufaj mi.
- Okey.- zrobiłam co kazał. Weszliśmy chyba do mojego pokoju.- Już.- opuściła dłonie a moim oczom ukazał się śliczny widok.
Zasunął rolety, zapalił małe lampeczki nad moim łóżkiem i po zapalał świece. Przyniósł jedzenie, picie i wino.- Podoba ci się?
Szybko wtuliłam się w jego ramiona.- Kocham cię, ale po co to wszystko?
- Nie podoba ci się?
- Podoba, ale po co?- powiedziałam. Byłam wzruszona tym wszystkim.
- Żeby poprawić ci humor. Zostaniemy tu sami.

Zayn...
Dałem jej buziaka. Posiedzieliśmy z godzinę a impreza trwałą na dobre.
- Słuchaj Emy może zamieszkała byś z nami?- powiedziałem.
- Ale.. Było by fajnie tylko, że nie chcę się wam narzucać.- spuściła głowę. Złapałem ze jej podbródek.
- Nie żartuj.
- Nie mieszkamy od siebie daleko, ale ja chcę być zawsze koło ciebie każdego dnia...- przerwałem jej i wbiłem się w jej usta. Były takie delikatne.Siedzieliśmy na łóżku i zaczęliśmy się namiętnie całować.

Emy...
Kochałam usta Zayna, to było takie moje małe uzależnienie. W dodatku jego boski zapach działał na mnie pobudzająco.

Zayn...
Nie przerywaliśmy pocałunku. Za chwilę Emy była pod moim ciałem. Nasze ręce ślepo błądziły po naszych rozgrzanych ciałach. Zdjęła ze mnie bluzkę. Nie byłem jej dłużny. Po chwili byliśmy już nadzy.
Nagle oderwała się od mnie.
- Nie chcesz? Mogę poczekać.
- Nie tylko... to mój pierwszy raz.- ona słodko wyglądała jak była zakłopotana.

Emy...
- Czyli chcesz żebym był pierwszym?
- Tak.- z powrotem wpiłam się w jego usta.
Poczułam go w sobie i nasze ciała stały się jednością. Był taki delikatny. Mimo drobnego bólu na początku było mi dobrze. Spojrzał, że nic mi nie jest i przy śpieszył.
Leżeliśmy później w tuleni w siebie.
- Dziękuje.
- Za co?
- Za to, że  jesteś mój.
- I zawsze będę.- powiedział delikatnie mnie całując...


______________________________________
http://my-dream-one--direction.blogspot.com/

niedziela, 13 stycznia 2013

Rozdział 12

Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Kocham go całym sercem.
- Idziemy już?- zapytałam. On zauważył, że mi zimno więc zdjął bejsbolówkę i przykrył mnie nią.
Po 15 minutach byliśmy już w domu.
- I jak nasze gołąbeczki, robimy imprezę?- zapytał Niall.
- Jak chcesz.- wzruszyłam ramionami i na pięcie odwróciłam się do mojego pokoju. Weszłam i rzuciłam się na łóżko.
- Co ci jest?- zapytał Zayn zamykając drzwi.
Odwróciłam się do niego ze łzami w oczach. Mocno mnie przytulił.
- Co jest?- powtórzył.
- Zayn już prawie koniec wakacji. Będę musiała wracać do domu. Co z nami będzie?- zapytałam mocno wtulona w Malika.
- Zapomniałem o tym. Zastanowimy się nad tym jutro. Co ty na to?
- Okey.- zrezygnowana położyłam się na łóżko. Za chwlie koło mnie siedział Mulat.- Idę do sklepu bo Harry prosił.
- Już tęsknie.- dał mi buziaka w policzek.
Szybko pojechałam do sklepu z Liamem po rzeczy na imprezę.

Zayn...
Zapomniałem o tym, że nie długo będzie koniec wakacji.
Nie było jej więc zrobiłem jej małą niespodziankę.

Liam...
- Co jest młoda?- zapytałem siedzącą Emy z namalowanym smutkiem na twarzy.
- No nie długo skończą się wakacje i pojadę do domu. Przez ten głupi wypadek tyle mnie ominęło.
- Słuchaj jutro coś wymyślimy.- pocieszyłem ją. Znaczy mam nadzieję.
Napisałem do Zayna sms:" zrób coś z Emy jest strasznie przygnębiona". Na odpowiedź długo nie czekałem: "już się tym zająłem".

Emy...
Po godzinie zakupów w ciąż miałam zły humor. Szybko zanieśliśmy zakupione rzeczy i usiadłam znowu na kanapie zła. Nie długo miała zacząć się impreza.
- Idę do siebie, zamykam drzwi żeby nikt nie wszedł.- oznajmiłam. Gdy byłam już na szczycie schodów Zayn złapał mnie za rękę.
- Mam niespodziankę.- powiedział tak słodko.
- Jaką?- spytałam z wymuszonym uśmiechem.
- Zamknij oczy...

 
 
 
______________________________________________________________
zdjęcie nie wiem czy pasuje ale kit, nowy blog kochani <klik> zapraszam też
do niego. miałam nową wenę więc się pojawił. jak tak dalej bd to we ferie
będzie już trzeci, nie przeszkadza wam że Zayn to pierwsza rola?

Rozdział 11

Emy...
Jak się cieszę, że już wszystko pamiętam. Cieszyłam się nie zmiernie z tego powodu.
- Hej słońce.- powiedział Zayn swoim ochrypiałym głosem z rana.
- Cześć.- uśmiechnęłam się.
- Dziś ma przyjść policja?
- Tak o 13.- spojrzałam na zegarek. Była 12.30.- Kurde. Zaspałam.- wyleciałam z łóżka jak szalona i rzuciłam się do mojej łazienki w celu ogarnięcia się. Umówiłam się, że po tej wizycie idziemy wszyscy do kina. To miało być taką nagrodą, że wszystko przypominałam sobie tak szybko. Nie stało by się tak gdyby nie Harry i Liam. Ale ogólnie dzięki całej piątce. Nie naciskanie na mnie.
Mniejsza o to równo o 13 zeszłam na dół ubrana w to.
- Dzień dobry.- powiedziała dwójka policjantów.
- Dzień dobry.
- Czy mogła by pani powiedzieć co się stało? Później wniesiemy oskarżenie.
- Ale ja nikogo nie chce oskarżać.- wszyscy popatrzyli na mnie.

Zayn...
- Ale jak to?- spytał zszokowany policjant, a drugi podrapał się po głowie ze zdziwienia.
- A po co mam?- zapytała ze spokojem moja Emy, Ahh jak to ładnie brzmi.
- Dostani pani odszkodowania a tamta osoba trafi do więzienia.- wytłumaczył jej.
- Ale to był wypadek i to z mojej winy. Małej dziewczynce upadła zabawka na pasach, ja ją podniosłam i w tedy wjechało we mnie to auto. Dlatego nie chce nikogo obwiniać winą. A zresztą chyba nie muszę kogoś oskarżać.
- No dobrze to nie mamy więcej pytań. Dowidzenia.
- Dowidzenia.- powiedzieliśmy.
- Co?- spytała Emy.
- Zszokowałaś nas, wiesz?- powiedział Louis.
- Oj dajcie spokój i chodźmy do kina.- powiedziała. Była taka spokojna i opanowana.

Harry...
Zdziwiło mnie zachowanie Emy. Kto by przypuszczał, że na to nie zareaguje?

Emy...
Nie wiem co tak zaszokowało chłopaków. Mogli by dać sobie spokój. Są śmieszni.
- Kocham cię wiesz?- powiedziała na ucho Zayn.
- Wiem ale ja ciebie bardziej.- dała mi całusa.
- Oj no nie publicznie.- powiedział przed kinem Liam. No oczywiście paparazzi zrobiło nam zdjęcia.

Następny dzień...

Emma...
Co do cholery?! Nie! Mój plan nie wypalił są razem! O nie ja tak tego nie zostawię jeszcze ta cała Emy będzie żałowała że przeżyła!

Emy...
- Cześć skarbie.- dał mi buziaka Zayn. Jak zawsze rano obudziłam się wtulona w jego umięśnione ciało.
- Hej.- później zeszliśmy na dół i do ręki dostała mi się gazeta z  nagłówkiem: "To już oficjalne!". Postanowiłam dowiedzieć się co.
- Wczoraj pod jednym z Londyńskich kin spotkaliśmy zespół One Direction. W dodatku Zaynowi (19l.) towarzyszyła bardzo ładna szatynka. Dowiedzieliśmy się, że to siostra cioteczna Harrego(18.l). Ta tajemnicza dziewczyna to Emy(18.l), kapitan żeńskiej drużyny footbolowej. Gratulujemy zakochanym i życzymy szczęścia.- przeczytała na głos.
- Gratulacje moi  drodzy.- przytulili nas wszyscy.
- Kocham cię.- powiedział Zayn.
- Ja ciebie też.- po śniadaniu wyszliśmy na spacer.

- Pokaże ci piękne miejsce.- powiedział Zayn. Po 10 minutach byliśmy na wzgórzu z którego ciągnął się piękny widok na Londyn.
- Pięknie tu..- powiedziała wtulona w Zayna i podziwiając ten widok.
- Dzięki że jesteś. Zawsze będziemy razem.- wyszeptał tak słodko...




sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 10

Chciałam iść do Zayna. Przypomniałam sobie wszystko. Teraz wiem co do niego czuję. Ale jeśli on mi nie uwierzy? Jeśli nienawidził mnie za to co powiedziałam w szpitalu? Postanowiłam zaryzykować.
- Gdzie Zayn?- spytałam Louisa.
- Poszedł zajarać.- wskazał mi gdzie dokładnie.
- Dzięki.- poszłam tam gdzie miał być.
Faktycznie siedział tam. Był przygnębiony. Taki zdołowany.
- Ja..ja..ja cię przepraszam. Liam pokazał mi wszystkie zdjęcia na których byliśmy, i wiem co do ciebie czuję. Ko...- przerwał mi pocałunkiem.
- Ja ciebie też Emy. Jak wariat. Jak wariat rozumiesz? Oddał bym wszystko za twoje życie..- tym razem ja mi przerwałam.
- Kocham cię.- wtuliłam się w niego.
- Zrozum, że Emma to przeszłość. Zostawiła mnie, ale to dobrze, Przynajmiej mam ciebie.- powiedział tak słodko.

Zayn...
Jak ja się cieszę, że spobie przypomniała. Kocham ją nie miłośiernie. Oddał bym wszystko za jej życie.
- Jak wszystko okey?- zapytał Liam gdy weszliśmy przytuleni.
- Oczywiście, że jest okey.
- Nawet lepiej.- powiedziała ze swoim uśmieszkiem.
Poszliśmy na górę do mojego pokoju. Położyliśmy się na łóżku i gadaliśmy.
- Co się  wtedy wydarzyło?- zapytałem. bawiąc się jej włosami. To cudowne uczucie gdy mam ją tylko dla siebie.
- Jakiejś dziewczynce upadła na pasy lalka. Podniosłam ją i wtedy wjechał we mnie ten samochód. Lekarze mówili, że muszę mieć przy sobie anioła stróża. W tamtej chwili pomyślałem o tobie.- uśmiechnęła się do mnie.
- Słodziak z ciebie.- dałem jej całusa w czoło. Spletliśmy nasze dłonie. Nawet nie zauważyłem kiedy usnęliśmy.

Harry...
Moja siostra ma chłopaka. Jej! W dodatku mojego kolegę. A nich tylko coś jej zrobi to zamorduje go.
- No i jak nasi zakochani?- zapytał Niall.
- A okey chyba zasnęli.- opowiedziałem.
- Możemy się skupić na sobie.- zaśmiał się Louis.
- Mrrr.- powiedział Liam.
- Larry!!- powiedzieli w jednym czasie Niall i Liam. Kocham ich. Cały zespół.
Poszedłem do pokoju i zastałem słodki widoczek...


Rozdział 9

Zayn...
Byłem w swoim pokoju. Zamknąłem się. Tak cholernie to boli. Wyobraźcie sobie. Masz osobę którą chorelnie kochasz, oddał byś wszystko za jej życie i szczęście a ona nic nie pamięta. To nie jej wina, że ktoś w nią uderzył.
- Zayn, wszystko okey?- zapytał Niall wchodząc do pokoju.
- A jak uważasz? Ja ją kocham a ona nic nie pamięta.- miałem dość życia.
- Idź do niej i pogadaj z nią na spokojnie.
- Widziałeś przecież, że jak złapałem ja za rękę miała minę dziwną.
- Ona nic nie pamięta. Zrozum to.
- A jeżeli ona uzna, że to ja?
- Nie pomyśli tak. Idź się szykuj i jedź do niej.- przytuliłem go i zrobiłem co kazał.

Emy...
Leżałam w sali i nagle przyszła jakaś wytapetowana blondyna z jakimś kolesiem.
- Oj moja mordo wszystko okey?- powiedział chłopak dając mi całusa.
- To jest Josh twój chłopak. To z nim jesteś, a Zayn to tylko twój przyjaciel.- uśmiechnęła się.
- Tak? Dzięki.- powiedziałam. Chłopak i blondyna wyszli i przyszedł ten mulat.
- Hej. Emy wszystko okey?- zapytał. Pewnie miałam dziwny wyraz twarzy.
- Okłamałeś mnie...- powiedziałam ze łzami w oczach.

Emma...
Tą wywłokę mam załatwioną. Nic nie pamięta, a w dodatku myśli że ten cały Josh jest z nią. Ja teraz wrócę do Zayna. Tak nareszcie!! Za długo czekałam. Ale teraz dorobił się kasy więc będę mieć wszystko co tylko chcę!

Zayn...
- Okłamałeś mnie.- powiedziała.
- Jak?
- Była tu jakaś blondynka wytapetowana i powiedziała, że jest z tobą.- po jej policzku spływały łzy.- A ja myślałam, że naprawdę jestem z tobą! Wyjdź stąd.- odwróciła głowę. Byłem wściekły,. Wróciłem do domu i od razu poszedłem do siebie.

Harry...
- Co mu jest?- zapytałem Niall.
- Pewnie Emy nadal nie pamięta.- powiedział a ja poszedłem do jej pokoju.
Na szawce było ich zdjęcie zrobione dzień przed wypadkiem. Wziąłem je i aparat pełny ich zdjęć. Pod łóżkiem był jej pamiętnik. Sprawdziłem czy są wpisy z tych ostatnich dni.
- Bingo.- powiedziałem z uśmiechem. Wszystko to zapakowałem i wziąłem ciuchy na zmianę bo Emy dziś może wyjść.

Dwie godziny później...
- Harry?
- Tak?
- Czy ja jestem z Zaynem?- spytała się ze smutkiem.
- Jak będziemy w domu to coś ci pokaże, okey?- ona pokiwała głową na znak, że się zgadza. W domu chłopacy przywitali ją bardzo ciepło. Tylko nie Zayn.

Emy..
- Chodź.- załapał mnie za rękę Liam.- Pooglądaj sobie to i czytaj to. Powinno ci się przypomnieć.- wyszedł. A ja zrobiłam jak kazał. Usiadłam na podłodze i czytałem to wszystko. Ja go kocham. Ja naprawdę go kocham. Czytałam notatkę która mi wszystko przypomniała:

"Bałam się przyjechać do Londynu. Ale wszystko jest okey. Byłam w szpitalu przez Josha.
Myślałam, że jest super i w ogóle. Ale to kretyn. Dobierał się do mnie. Grrr. Mimo
tego Zayn się od mnie nie odwrócił. On jest cudowny. Kocham go...
Nie boję się tego powiedzieć. Jest cudowny. Chyba się
ZAKOCHAŁAM"
 
Siedziałam na łóżku i płakałam. Nie wiem co mi jest...
 

_________________________________________________
zapraszam do zakładki : Co czytam?


piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 8

Dwa tygodnie później...
- Kocham cię Emy. Słyszysz? Nie zostawiaj mnie tu samego. Wróć do mnie.- Siedziałem obok niej cały czas. Mało spałem, mało jadłem. Cały czas zastanawiałem się czemu akurat to musiał być ona? Czemu się nie budzi? To były jedne z tysiąca pytań.
- Zayn wszystko okey?- zapytał Liam.
- Jak się obudzi to tak.- po moich policzkach słynęła łza, która spadła na jej dłoń. Nagle jej ręka zacisnęła się na mojej.
- Doktorze. Budzi się.- powiedział Liam. Emy otworzyła ospale oczy.
- To cud.- nie mogłem wytrzymać ze szczęścia. Moje słońce się obudziło. Cały mój sens życia. Byłem najszczęśliwszą osobą na świecie.
- Emy wszystko okey? Poruszaj wzrokiem za światełkiem.- robiła to co kazał.
- Emy.- złapałem ją za rękę. Oderwała się.
- Jaka Emy? Kto to? Kim wy jesteście?- patrzyła zdezorientowana.
- Emy to twoje imię. Masz 18 lat grasz w piłkę nożną. Jestem twoim kuzynem, to twoi rodzice, przyjaciele i Zayn twój chłopak.
- Ale ja... ja nic nie pamiętam.- po jej policzku zleciały łzy.
- Tak jak przy puszczaliśmy. Masz amnezne. To może trochę potrwać za nim coś zacznie jej świtać.- powiedział doktor, poklepał mnie po ramieniu i wyszedł.
To był najlepszy dzień w moim życiu ale zaraz to wszystko się zawaliło. Moje kochanie nic nie pamięta.

Emy...
- Emy zostaniesz u brata po wyjściu ze szpitala.- pokiwałam głową. Nic nie pamiętałam. Miałam pustkę. Gdy tylko ten mulat podszedł i złapał mnie za rękę poczułam jakbym go kochała. Nie jestem pewna. Mało co pamiętam...
- Emy wszystko okey?- zapytał Harry jeśli dobrze pamiętam.
- Nie wiem. Nie pamiętam nic. Czuje, że Zayn jest dla mnie ważny ale tylko tyle.- zakryłam twarz dłońmi. Byłam na siebie zła..

czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 7

Siedzieliśmy oglądając film. Siedziałam w objęciu Zayna.
- Zaraz wracam.- powiedziałam chłopakom i poszłam do pokoju.
- Zatrzymać film?- zapytał Liam.
- Nie oglądajcie sobie.- powiedziałam ze schodów. Musiałam prze analizować wszystko co się stało. Powiedział co do mnie czuje, a ja czuję to samo. No ale nie zapytał się o bycie razem. Moje rozmyślanie przerwał im Zayn wchodzący do mojego pokoju.
- Emy?- zapytał siadając obok mnie.
- Co sie stało?- zapytałam się.
- Słuchaj bo... wiesz, że cię kocham i że jesteś dla mnie bardzo ważna ale..- Przerwałam mu gorącym pocałunkiem.
- Ja ciebie też kocham. Ale co?- popatrzyliśmy sobie w oczy.
- Chce żebyśmy byli razem, nie zwracając uwagi na innych. Chcesz?
- Tak.- uśmiechnęłam się wstając. Złapał mnie za rękę obok drzwi całując namiętnie.

Zayn...
Czułem się wspaniale. Była to cudowna dziewczyna. Miła, inteligenta, przepiękna. Idealna jednym słowem.
- Zayn?
- Tak?- spytałem.
- Kocham cię..
- Ja ciebie też.- powróciliśmy do tamtej czynności. Nasze ręce wędrowały po rozgrzanych ciałach. Emy zaczęła zdejmować mi koszulkę. Uniosłem ją do góry, a ona zaczepiła swoje nogi o moje biodra. Przenieśliśmy się na łóżko.
Po 10 minutach byliśmy już nadzy. Całowaliśmy się.
- Chcesz tego?- zapytałem patrząc jej w oczy.
- Yhy.- przygryzła dolną wargę i pokiwała głową. Zrobiliśmy to...

Emy...
Na początku troszkę bolało, ale był taki delikatny i czuły. Czułam się przy nim taka spełniona i bezpieczna, że trudno było to opisać.
- Emy..- wyszeptał a ja spojrzałam mu w oczy.
- Tak?- uśmiechnął się całując mnie w czoło.
- Nic. Chciałem spojrzeć w twoje piękne oczy.- uśmiechnął się. Ubraliśmy się i wtuleni w siebie zasnęliśmy.

Na drugi dzień Zayn był dla mnie oschły i chamski. Klepał po tyłku nazywając mnie swoją "małą szmatką". Miałam tego dość. Patrzył na mnie jak na jakąś zabawkę...

- Co się stało?- zapytał czule.
- Nic.- powiedziałam. To był tylko zły sen. Koszmarny sen.
- Już  okey?- zapytał przejęty.
- Tak to tylko zły sen.- powiedziałam. Cieszyłam się, że to sen, a nie prawda.

Szybko umyliśmy się i przebraliśmy. W kuchnie wszyscy dziwnie na nas popatrzyli.
- Co?- zapytał Zayn.
- Chcecie nam o czymś powiedzieć?- zapytał Hazza z uśmiechem.
Zayn popatrzył na mnie jakby chciał mojej zgody. Pokiwałam głową na potwierdzenie. Po czym dodał:
- Jesteśmy razem.
- Gratulacje.- powiedzieli wszyscy. Lousi prawie nie zdławił się marchewką.
- To co dziś robimy?- zapytał Niall.
- Idziemy na spacer.
- Ok.-wszyscy się zgodzili. Po śniadaniu poszliśmy się szykować, a w parku byliśmy 0 13. Chłopcy szli z papierosem a ja i Zayn szliśmy trzymając się za ręce. Napadły nas fanki. Odziwo nie miały problemu że jesteśmy razem. Gratulowały nam. Zrobiliśmy sobie z nimi zdjęcia i wzięły od nas autografy. Tak, tak od mnie też.
- Zayn kochanie!- zawołała jakaś tupeciara.
- Emma zostaw mnie.- powiedział Zayn odrywając się od niej.
- Musimy pogadać.- poszli pogadać. Pokłócili się. Nagle do Emmy podszedł jej nowy chłopak. Widać to było bo ją pocałował baardzo namiętnie.
Zayn wrócił do nas pod denerwowany.
- Wszystko okey?- zapytał Louis.
- Tak.- wymusił uśmiech.

Dwa dni później..

Zayn...
- Gdzie Emy?- zapytałem zaspany w kuchni.
- Poszła do sklepu.- powiedział Harry. Wróciłem się do pokoju i zadzwoniłem do niej.
E: Hej kochanie co jest?- zapytała.
Z: Hej nie nic chciałem zapytać co chcesz na śniadanie.
E: E no...- coś przerwało słychać było krzyki i pisk opon.
Nie wiedziałem co zrobić. Pobiegłem do Harrego.

Dwie godziny później
- Pan Styles?- zapytał doktor.
- Tak to ja.
- Zapraszam.- ojciec Emy wszedł do sali.
- Co się stało?- zapytałem gdy tylko wyszedł.
- Ona jest w śpiączce. Nie wiadomo czy się wybudzi..- podbiegłem do szyby zobaczyć ją. Leżała w śpiączce w sali...

_________________________________________________
no cóż teraz to bd bardzo trudny czas dla Zayna i Emy :c

środa, 9 stycznia 2013

Rozdział 6

- No ej gołąbki pobudka!- wrzasnął Harry.
- Ciszej bądź.- powiedziała Emy.
- Zobacz tt.- uśmiechnął się Louis. Zobaczyłem szybko co oni zrobili. Emy też tak zrobiła.
- Ooo jakie słodkie zdjęcie.- powiedziała i poczochrała Lousia po głowie.- Idę się przebrać i czekam na pyszne śniadanie, a potem basen i wy macie wywiad.- powiedziała wchodząc na górę. To dziewczyna idealna.

Emy...
Nie powiem, że zdjęcie było wkurzające. Było słodkie. W duchu uśmiechnęłam się na to zdjęcie. Szybko się umyła. Rozczesałam włosy po wysuszeniu. Założyłam to.
- No śniadanie jest?- zapytałam się.
- Oczywiście, dla mojej siostruni wszystko..
- Czego chcesz?- zapytałam.
- No więc żebyś pojechała z nami.- wyrzerzyli się wszyscy.- Prosimy!
- Okey.- wywróciłam oczami.- Ale po śniadaniu idziemy na dwór lenie.
- Jasne.- powiedział Lousi podając mi naleśniki.
- Mmm, pycha.- były świetne. Moje ulubione. Nutella i truskawki.
- Dziękuję.- uśmiechnął się Liam.
Po 10 minutach głupot przy jedzeniu odezwał się Niall.
- Idziemy się przebrać i za 10 minut na dworzu.
- No okey.- powiedzieli wszyscy. Założyłam kostium i wyszłam do nich.
- Ulala cóż za nogi.- zaśmiał się Louis.
- Odwal się. Są brzydkie ale to przez noge.- nie wiem, ale coś jest chyba Zaynowi. W ogóle nic nie gada.
Chłopacy się wydurniali a do mnie dosiadł się Zayn.
- Wszystko okey?- zapytałam. On nagle się uśmiechnął i poparzył na mnie i na basen.
- Nawet o tym nie myśl.- wiedziałam co chce zrobić. Zayn!- wziął na ręce i chciał wepchnąć. Ja go szybko złapałam za rękę i wleciał ze mną.
- Ej no.- powiedział.
- Trzeba było tego nie robić.- zaśmiałam się.
Po godzinie wyszliśmy i musieliśmy się szykować.
Włosy tak jak zawsze i lekki makijaż. Ubrałam się tak.
- Dobra możemy jechać.- powiedziałam poprawiając włosy.- No co? Źle?
- Nie wyglądasz cudnie.- Zayn dał mi buziaka w policzek a chłopacy tylko chytre uśmieszki.

W STUDIU:
Karen- K(dziennikarz), chłopcy po literkach:
K: No cóż chłopcy widzę, że znaleźliście sobie dziewczynę ale nie za mało ta jedna?- zaśmiała się dzeinnikarka.
H: Nie to moja kuzynka.
K: A rozumiem. Ale coś czuje, że jeden ma coś do niej.
Lu: No oczywiście.
K: Kto?
N: Nie długo się dowiecie spokojnie.- uśmiechnął się. Do końca wywiadu siedziałam z miną WTF?!

- Eee to co robimy?- zapytałam po kolacji.
- Chcieliśmy pograć w piłkę. Teraz nie ma problemu bo się ciemna robi a my mamy takie jedno miejsce.- powiedział Harry.
- Z chęcią. Biegnę się przebrać.- jak ja dawno nie grałam w nogę.
- Tylko weź czapkę i bluzę!- zawołał Hazza.
- Dobrze mamo.- zrobiłam warkocza na bok. Złożyłam to.
- Skopie wam tyłki!- powiedziałam gdy byśliśy na miejscu.
- Ok, to teraz się rozdzielamy. Ja Zayn i Niall, a potem Zayn, Harry i Louis.
- Ja kryje Zayna.- powiedziałam  uśmiechem. Nie ukrywam, że podoba mi się.
- Okey jestem za.
Graliśmy jakieś 2 godziny . Zayn gdy tylko byłam przy piłce brał mnie na ręce i unosił. Zabawa była przednia.

- Oglądamy coś?- zapytałam w domu.
- Horror!- krzyknął Harry.
- Ok to ja idę się przebrać.- chłopacy też to zrobili. Gdy chciałam zejść na dół ubrana w luźną koszulkę Barcelony i czarne szorty.
- Ej możemy pogadać?- zapytał Zayn.
- Jasne, co się stało?- złapał mnie za rękę i poprosił żebym weszła do niego do pokoju.
- Słuchaj nie znamy się z byt długo, ale ja cię ko...- przerwałam mu wbijając się w jego usta.
- Ja ciebie też.- zaczęłam go całować gdy do pokoju wszedł Liam.
- Zey.. A nie przeszkadzam wam już.- powiedział.
- Nie my już idziemy prawda Zayn?- powiedziałam.
- tak idziemy.- nie mogliśmy powstrzymać od śmiechu...


_______________________________
za błędy przepraszam :)

wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 5

- Nie musisz, jeżeli nie chcesz.- powiedziałam do Zayna.
- A nie będziesz się nudzić?- szczerze nie miałam nic przeciwko żeby został.
- Szczerze to tak.- powiedziałam z uśmiechem.
- No widzę, że Zaynuś się zakochał.- powiedział Harry.
- Idziemy słońce.- załapał go za rękę Louis. Zaśmiałam się.
- A co trzeba robić żebyś nie zemdlała przy kolejnym ataku?
- Muszę być na świeżym powietrzu, ale jak biorę leki to nic się takiego nie dzieje.- pocieszyłam go. Był jakiś smutny.
- Ej Zayn, wszystko okey?- zapytałam. Było mi go szkoda.
- Tak.- skłamał. Gadaliśmy póki nie przyszli powrotem chłopacy.
Lekarz kazał mi się nie stresować i pojechaliśmy do domu.
- No to co do klubu?- zapytał Harry.
- Czy wy codziennie tam chodzicie?- zapytałam zdziwiona.
- No, ale teraz idziemy.- powiedział Louis.
- Ja też.- zawołał Niall i Liam.
- Ja pasuje.- powiedziałam.
- A ja popilnuje Emy.- uśmiechnął się Zayn. Wyczuwam boski wieczór. Hahaha. Co ja bredzę?!
- Spoko.- powiedzieli chłopacy i szykowali się do wyjścia. O 18 wyszli. Ja się przebrałam.
- To co robimy?- zapytał mnie Zayn gdy zeszłam.
- Może jakiś film?- powiedziałam.- Trzeba w końcu ten nasz "zakład" wykonać.
- A no tak. Ale nie wiem co chce. Sama wybierzesz.- posłał mi uśmiech.
- Okey. To wybierz coś.- poszłam do kuchni po coś do jedzenia.
Po dwóch godzinach film się zakończył.
- No film mi się spodobał.- powiedziałam.

Zayn...
- I?- zapytałem.
- No to zamknij oczy.- zrobiłem jak kazała. Chciałem jej jeszcze powiedzieć coś, a gdy odwróciłem twarz nasz usta się złączył. Chciałem się oderwać. Bałem się jej reakcji, ale ona złapała mnie za twarz i zaczęła całować. To było takie przyjemne.
- Przepraszam.- powiedziałem.
- No nie żartuj. Dobrze całujesz.- zaśmiała się. Jej oczy zamigotały radośnie. Powiedział jej bym coś. Nie stety znam ją zaledwie trzy dni. Muszę dać sobie czas. Zobaczyć czy będę do niej czuł to samo co teraz.
- Masz piękny uśmiech- uśmiechnęła się zaczerwieniona. Jak ona słodko wyglądała.
- Dzięki, a ty oczy.- powiedziała uśmiechając się. Miałem Ochotę wbić jej się w usta. Ale jak ona by na to zareagowała.
- To co robimy?- przerwałem tą niezręczną cisze.
- Może kolejny film? Dopiero 20.
- Horror.
- Jak będę się bała to wyulam się w ciebie.- ja pokiwałem twierdząco głową.
To były piękne 2 godziny. Ona co chwila się we mnie wtulała. Szybko zasnęliśmy wtuleni w siebie...

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 4

- Dzięki, że zadzwoniłeś.- poklepał mnie po ramieniu Harry.
- Ale czemu zemdlała?- zapytał się Louis.
- Ona od dziecka miała takie dziwne schorzenie. Musi brać codziennie tabletkę żeby nie zemdleć. Źle na nią działa stres, ma coś z sercem czy coś.- tłumaczył Harry gdy wchodziliśmy do domu.
- Jedziemy do niej jutro?- zapytałem.
- Tak. Lekarz powiedział, że po 10 możemy być po nią.
- To dobrze.- poszedłem do siebie. Cały czas nie mogłem przestać myśleć o tej dziewczynie. Ma w sobie ikrę.
- Zayn?- wszedł do pokoju Harry.
- Co?- spytałem a Loczek wszedł.
- No bo... Nie wiesz co się wydarzyło w klubie? No wiesz byliście w domu sami. Co się działo?
- No w klubie siedzieliśmy przy barze i podszedł Josh chyba.. Emy poszła z nim i powiedziała, że zaraz przyjdzie. Po około 5 minutach powiedziała, że jedzie już do domu. Wiedziałem, że Liam będzie wracać do was więc pojechałem z nim. Siedzieliśmy i oglądaliśmy film. Powiedziała, że idzie się przebrać. Długo nie wracała więc poszedłem do niej, w tedy leżała.- Harry to dobry słuchacz.
- Dzięki stary.- uśmiechnął się i wyszedł. Cały czas myślałem o Emy...

Emy...
Obudziłam się rano w... szpitalu?
- Dzień dobry Emy. Proszę to twoje leki i śniadanie. Dziś cię wypisujemy najprawdopodobniej.
- Co się stało?- nie mów tego, nie mów tego...
- Miałaś atak.- kurwa. Mam nadzieje, że chłopacy nie dowiedzieli się o tym. W szkole miałam nie przyjemności z powodu tej "choroby". Mam nadzieję, że nikt o tym nie wie.
Zdrzemnęłam się.
- Zamknij się Louis to nie pora na żarty.- powiedział Hazza.
- Co wy tu robicie?- zapytałam siadając.
- Przyszliśmy do ciebie słońce.- powiedział Loczek.
- Jak się czujesz?- zapytał z troską Zayn.
- Już dobrze. Dziś chcą mnie wypisać i mam nadzieje bo tu jest nudno.- uśmiechnęłam się.- Przepraszam.
- Za co?- zapytał zdziwiony Liam.
- Że narobiłam wam takich problemów i w ogóle.
- Nie musisz przepraszać za to. To nie twoja wina.- powiedział Niall.
- Dzięki.
- Nie dziękuj mi tylko Zaynowi bo on cię znalazł.- wcale mnie nie pocieszył.
- Dziękuje Zayn.- dałam mu buziaka w policzek. On się zarumienił, ale ja też. Boż... co on ma zarąbiste perfumy...
- Nie ma za co.- uśmiechnął się. Ma piękny uśmiech aż wymiękam normalnie.
- Ej młoda o 16 przyjedziemy po ciebie.- puścił oczko Louis.
- Spoko.
- Ja zostaje.- dodał Zayn, a Louis z Harrym zaczęli się śmiać. Spojrzałam na nich karcącym wzrokiem.

________________________________________
już czwartyy!!! wybaczcie, że krótki proszę pisać
w komentarzu swój link do bloga a jeżeli spodoba
mi się zrobię post i tym blogu. taki mini konkurs :)

niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 3

- Nie no co ładną mam siostrę.- objął mnie ramieniem Harry.
- I tak ty robisz jutro śniadanie.
- Haha.- zaśmiał się Liam.
- Tylko się nie spij.- szturchnął mnie Zayn.
- Błagam cię.- zaśmiałam się. A jednej chwili rzuciły się na nas fanki.
- Czy to toja dziewczyna?- zapytała jedna Louisa.
- Nie to siostra Harrego i nasza nowa przyjaciółka.- zaśmiał się pan Marchewka.
- A możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie Emy?- WTF?! Skąd ona zna moje imię?!
- Jasne.- po 10 minutach tej całej szopki weszłam na tt. 7 tys. obserwujących i liczba skacze do góry. Wow ludzie naprawdę znajdą każdego.
Po godzinie imprezy Harry całował inne, ja siedziałam z Zaynem przy barze a reszta bawiła się.
- Emy?- zapytał ktoś. Odwróciłam się i zauważyłam Josha.
- Hej.- uśmiechnęłam się.
- Możemy pogadać?- przerwał mi.
- Zayn zaraz wracam.- powiedziałam i poszłam za Joshem.
- Słuchaj podobasz mi się. Jesteś ładna, masz zgrabne nogi i tyłek.- załapał mnie za tyłek.
- Ej nie przesadzaj.
- Prześpij się ze mną.- zaczął mnie całować. Macać i w ogóle.
- Powaliło cię?- odepchnęłam go.
- Słuchaj. Czy ja cię proszę o dużo? Tylko o mały numerek.- załapał mnie mocno za nadgarstki.
- Auć!
- Nikt cię nie usłyszy.- dobierał się do mnie, ale nagle ktoś wyszedł więc mnie puścił. Cała pod denerwowana poszłam do klubu.
- Liam odwieziesz mnie?- zapytał go. On jedyny  nie pił.
- Jasne, ale stało się coś?
- Nie za 5 minut koło auta.- poszłam w stronę Zayna.
- Słuchaj powiedz Harremu, że Liam mnie odwozi.
- Emy wszytko okey?- nie odpowiedziałam. Po prostu poszłam do samochodu.
- Powiedziałem i jadę z tobą.- uśmiechnął się Zayn. Po nie całych 10 minutach Liam pojechał do reszty.
- Masz. Napij się.- podał mi Zayn kakao.
- Dzięki. Obejrzymy coś?- nie chciałam płakać więc zaproponowałam film.
- Jasne, ale co chesz?
- Jak wybierzesz coś fajnego to będzie nagroda.
- A co?- jego oczy zamigotały.
- Sam sobie wymyślisz.
- Ooo to jestem za.
Zayn...
Naprawdę. Ta Emy jest wspaniałą dziewczyną. Pełną radości, ale zawsze jak jestem obok niej czuję się inaczej. Jakbym znał ją całe życie. Nie wiem ale chyba podoba mi się...
- Ej zaraz będę tylko idę się przebrać.- powiedziała z uśmiechem.
- Jasne, czekam.- odwzajemniłem uśmiech. Po jakichś 10 minutach nie wracała więc poszedłem do niej. Leżała na podłodze.- Emy!- wrzasnąłem. Zadzwoniłem po pogotowie.

- Liam jedźcie do szpitala. Szybko!- pojechałem z nią.
3 godziny później...
Ja miałem twarz w dłoniach i siedziałem na korytarzu. Harry nie cierpliwił się.
- Pan Styles?- zapytał doktor.
- Tak?
- Proszę ze mną.
Po 10 minutach wyszli.
- I co?- zapytał się Niall.
- Miała tylko atak. Ona tak ma jak za bardzo się zestreseuje. Możemy pogadać z nią jutro i będziemy widzieć czemu.- pojechaliśmy do domu.
Przez moją głowę przebijało się tysiące myśli. Ona tak słodko wyglądała gdy spała w szpitalu. Bałem się o nią. Bałem się, że coś jej się stało...

_____________________________________________________
przepraszam, że krótki ale muszę się uczyć na geografie -.-

wtorek, 1 stycznia 2013

Rozdział 2

- Wiesz, skoro będziesz u nas na wakacjach to nie możesz się nudzić. To co chcesz robić?- zapytał mnie Harry gdy wsiedliśmy do auta.
- Dzięki!- rzuciłam się na niego ucałowałam go. Cieszyłem się, że mogłam zostać u nich na całe dwa miesiące. Boże uwielbiam ten zespół!- Nie będę się wam narzucać. Ale napewno idę pojeździć na BMX.
- Też jeździsz?- zwrócił się do mnie Zayn.
- Tak, a ty?
- Ja też.- uśmiechnął się. Jaki on ma genialny uśmiech. Aż kolana miękną.
- Możesz pojeździć ze mną jak chcesz.- zaproponowałam mu. Harry patrzył raz na mnie, raz na Malika.
- To to weźmiesz go do nas i będziecie jeździć bo Zayn nie ma nic przeciwko.- uśmiechnął się Louis zagryzając marchewkę.
     Pojechaliśmy do mnie do domu. Ja poleciałam się spakować, a mój tata zaczął rozmowę z zespołem. Nie wiem o czym gadali, ale jak tylko zeszłam ucichli.
- Dobra rower jest schowany więc możemy jechać.- uśmiechnął się Harry. Pożegnałam się z tatą. Tak na marginesie moja matka nie żyje więc...
- To pa kochanie baw się dobrze.- przytulił mnie tata dając pieniądze.
- Pa.- pożegnałam się i weszliśmy do auta.
- Długo trenujesz?- zapytał Niall.
- Może od 6 albo 7 lat. Kocham to.- zawsze gdy wychodzę na boisko czuję się jak w raju. Mogę się wyżyć na piłce i często śmiejemy się w szatni. Niektórych peszy ilość osób na trybunach. Czują jak przenikliwie obserwują każdy ich ruch. Boją się. Ja nie. Nawet zawsze po meczu odstawiamy jakiś mały popis dla publiczności.
- Widać, że wkładasz całe serce w to co robisz.- stwierdził Liam.
- Tak, jak wy. Ja zatracam się w bieganiu za piłką, a wy w muzyce.- powiedziałam.
- No to jak wrócimy z jazdy to pójdziemy do klubu?- zaproponował Mulat.
- Z chęcią.- powiedzieli chórem.
- Wy zawsze tak mówcie razem?- zdziwiłam się,
- Tak.- znowu to zrobili.
       Jechaliśmy już 10 minut, a chłopcy zaczęli się wydurniać. Zayn i Louis ruszali rękami i głowami w rytm piosenki. Wyglądało to mniej więcej tak. (oglądaj od 6 sekundy). Po prostu z nimi  nie można się nudzić.
       Po pół godzinnych wygłupach Harry zaprowadził mnie do pokoju.
- Ej Zayn to za 15 minut przed domem.- zwróciłąm się zanim wszedł do pokoju. Mam pokój naprzeciwko Malika. Super! To mój ulubieniec. Znaczy lubię każdego, ale jego najbardziej.
- Jasne.- uśmiechnął się, a ja poszłam się przebrać. Podciągnąłem rękawy a chłopacy:
- Uu cóż za słitaśne bransoletki.- zaśmiał się Boo śmiesznie unosząc brwi.
- A to nie mogę być fanką?- zaśmiałam się.
- Możesz, nawet fajnie że jesteś.- powiedział Niall.
- Logiczne. Nasi fani są genialni. Ale psychofanki, o Boże...- przewrócił oczami Liam.
- Sprężcie się żebyśmy mogli jechać na impreze. Znając ciebie Emy to jeździłabyś godzinami.
- Jak ty mnie znasz.- poczochrałam go po włosach i poszłam na dwór. Zanim Zayn przyszedł postanowiłam trochę poskakać na kole. Nauczyłam się tego i nie wywalam się.
- No nareszcie nawet ja szybciej się wyrobiłam.- zaśmiałam się.
- Oj nie przesadzaj. Jedziemy.- przodem jechał Malik, a ja za nim.
    Po jakiejś godzinie jazdy przyjechaliśmy do domu przebrać się na Imprezę.
- No nareszcie. Dłużej się nie dało?- spytał Harry.
- To chyba było pytanie retoryczne.- uśmiechnęłam się i poszłam do siebie.
    Włosy rozpuściłam i nałożyłam lekki makijaż. Założyłam ten komplet.
- Może być?- zapytałam.
- No ładną mam kuzynkę.- uśmiechnął się Hazza.
- Ta idziemy.- powiedziałam.

____________________________
znowu takie krótkie i przepraszam,
postaram się pisać dłuższe
rozdziały :)