poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 4

- Dzięki, że zadzwoniłeś.- poklepał mnie po ramieniu Harry.
- Ale czemu zemdlała?- zapytał się Louis.
- Ona od dziecka miała takie dziwne schorzenie. Musi brać codziennie tabletkę żeby nie zemdleć. Źle na nią działa stres, ma coś z sercem czy coś.- tłumaczył Harry gdy wchodziliśmy do domu.
- Jedziemy do niej jutro?- zapytałem.
- Tak. Lekarz powiedział, że po 10 możemy być po nią.
- To dobrze.- poszedłem do siebie. Cały czas nie mogłem przestać myśleć o tej dziewczynie. Ma w sobie ikrę.
- Zayn?- wszedł do pokoju Harry.
- Co?- spytałem a Loczek wszedł.
- No bo... Nie wiesz co się wydarzyło w klubie? No wiesz byliście w domu sami. Co się działo?
- No w klubie siedzieliśmy przy barze i podszedł Josh chyba.. Emy poszła z nim i powiedziała, że zaraz przyjdzie. Po około 5 minutach powiedziała, że jedzie już do domu. Wiedziałem, że Liam będzie wracać do was więc pojechałem z nim. Siedzieliśmy i oglądaliśmy film. Powiedziała, że idzie się przebrać. Długo nie wracała więc poszedłem do niej, w tedy leżała.- Harry to dobry słuchacz.
- Dzięki stary.- uśmiechnął się i wyszedł. Cały czas myślałem o Emy...

Emy...
Obudziłam się rano w... szpitalu?
- Dzień dobry Emy. Proszę to twoje leki i śniadanie. Dziś cię wypisujemy najprawdopodobniej.
- Co się stało?- nie mów tego, nie mów tego...
- Miałaś atak.- kurwa. Mam nadzieje, że chłopacy nie dowiedzieli się o tym. W szkole miałam nie przyjemności z powodu tej "choroby". Mam nadzieję, że nikt o tym nie wie.
Zdrzemnęłam się.
- Zamknij się Louis to nie pora na żarty.- powiedział Hazza.
- Co wy tu robicie?- zapytałam siadając.
- Przyszliśmy do ciebie słońce.- powiedział Loczek.
- Jak się czujesz?- zapytał z troską Zayn.
- Już dobrze. Dziś chcą mnie wypisać i mam nadzieje bo tu jest nudno.- uśmiechnęłam się.- Przepraszam.
- Za co?- zapytał zdziwiony Liam.
- Że narobiłam wam takich problemów i w ogóle.
- Nie musisz przepraszać za to. To nie twoja wina.- powiedział Niall.
- Dzięki.
- Nie dziękuj mi tylko Zaynowi bo on cię znalazł.- wcale mnie nie pocieszył.
- Dziękuje Zayn.- dałam mu buziaka w policzek. On się zarumienił, ale ja też. Boż... co on ma zarąbiste perfumy...
- Nie ma za co.- uśmiechnął się. Ma piękny uśmiech aż wymiękam normalnie.
- Ej młoda o 16 przyjedziemy po ciebie.- puścił oczko Louis.
- Spoko.
- Ja zostaje.- dodał Zayn, a Louis z Harrym zaczęli się śmiać. Spojrzałam na nich karcącym wzrokiem.

________________________________________
już czwartyy!!! wybaczcie, że krótki proszę pisać
w komentarzu swój link do bloga a jeżeli spodoba
mi się zrobię post i tym blogu. taki mini konkurs :)

2 komentarze:

  1. No weź no co będzie z Emy i Zayn'em ?! Będa razem? Co oni wgl będą robić w szpitalu *le zboczone myśli* hahaha rozdział świetny szczerze chyba dobrze ,że krótkie bo potem muszę czekać na kolejny i to mnie nakręca ;) haha boże co ja pisze ;) przepraszam cie <3 ♥ Czekam na kolejny ♥ ;3 świetnie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń

jeżeli chcesz pozosatawić reklame swojego bloga to śmiało pisz :>